AUTOR ARCHIWUM WSPÓŁPRACA
mikewayvsfilipinczyk
mikewayvsfilipinczyk

Koszykarskie starcie z Filipińczykiem w dżungli

01/11/2016
El Nido - to turystyczne miasteczko położone na wyspie Palawan zapamiętam do końca życia! To tutaj: ograłem Filipińczyka w koszykówkę, wylądowałem w szpitalu z powodu zatrucia pokarmowego, widziałem nielegalne walki kogutów, wspinałem się nielegalnie na skalistą górę, odkrywałem rajskie wyspy.

Po morderczej podróży busem z Puerto Princesa do El Nido poszliśmy z Michałem coś zjeść. W trakcie konsumpcji zrobiliśmy plan jak podbić tę turystycznej mieścinę. Więcej o tym jak dojechaliśmy do El Nido przeczytacie w tym tekście: http://www.mikeway.pl/zabojczy-rajd-filipinskiego-kubicy/

W El Nido każdy zagorzały turysta będzie się czuł jak ryba w wodzie. Jest tłoczno i ciasno. Filipińczycy zadbają o to, aby nikt się tutaj nie nudził – w centrum jest mnóstwo miejsc z kuchnią z całego świata i sklepików z pamiątkami. Można tutaj pograć w koszykarską ruletkę i poszperać w sieci w kawiarence internetowej. Dla zagorzałych sportowców jest do dyspozycji siłownia, a zmęczeni wycieczkowicze mogą się odprężyć przy filipińskim masażu.

Pięknie. Prawda?

Pięknie. Prawda?

Podróżnik...

Podróżnik…

Jedna z uliczek w El Nido

Jedna z uliczek w El Nido

Zapisy do amatorskiej ligi koszykówki

Zapisy do amatorskiej ligi koszykówki. Może kiedyś dołączę do jakiejś drużyny…

Michał w swoim żywiole

Michał w swoim żywiole

Rondo gen. Charles’a de Gaulle’a w Warszawie

Rondo gen. Charles’a de Gaulle’a w Warszawie

Michał - poszukiwacz przygód

Filipińczyk na trycyklu czujny jak ważka. To pewnie jakiś miejscowy gangster

Pamiętacie koniec lat 90-tych w Polsce? Kawiarenki internetowe to był złoty biznes. Teraz podobnie jest na Filipinach...

Pamiętacie koniec lat 90-tych w Polsce? Kawiarenki internetowe to był złoty biznes. Teraz podobnie jest na Filipinach…

Filipińczycy są hazardzistami. Tutaj grają z koszykarską ruletkę

Filipińczycy są hazardzistami. Tutaj grają z koszykarską ruletkę

Ceny w knajpach są zróżnicowane – można zajadać kolację za 500 pesos (ok. 48 zł), a dwa kroki dalej można wsunąć lokalne smaki z grilla za 80 pesos (ok. 7 zł). Byliśmy już najedzeni, chapsnęliśmy tylko naleśniki z Nutellą i bananem za 180 pesos.

Komu muchę na dziko? Tfu! Świnię...

Komu muchę na dziko? Tfu! Świnię…

Streefood w El Nido. Wystarczy 7 zł, aby się najeść po pachy

Streefood w El Nido. Wystarczy 7 zł, aby się najeść po pachy

Pierwsze śniadanie

Pierwsze śniadanie

Drugie śniadanie

Drugie śniadanie

Podczas poznawania miasteczka zaczepili nas… Polacy. Okazało się, że chłopaki pochodzą ze Stalowej Woli i przyjechali do El Nido na kilka dni – szybka wymiana kontaktów, aby później się spotkać.

elnido_palawan_7_mikewaypl

elnido_palawan_5_mikewaypl

elnido_palawan_6_mikewaypl

Następnego dnia wyszło na jaw, że czeka na nas nowa misja – szukanie noclegu. Zostaliśmy ofiarą podwójnej rezerwacji. Sympatyczne Filipinki z recepcji nie zorientowały się, że nasz pokój był już wcześniej zarezerwowany.

Hotelik Ogie’s Beach Pension z którego musieliśmy się wynieść na jedną noc

Hotelik Ogie’s Beach Pension z którego musieliśmy się wynieść na jedną noc

Poszukiwania rozpoczęte! Najpierw wypatrujemy wolnego pokoju w pobliżu. Bez rezultatu, a dodatkowo ceny są zaporowe – 2500 pesos za noc za dwie osoby. Zaczepiamy Filipińczyka, który prowadzi nas do zaprzyjaźnionych pensjonatów. Pierwsza propozycja to jakaś nora bez okien przy budowie za 350 pesos od osoby. Druga opcja jest o niebo lepsza – w pokoju jest klimatyzacja, a to jest bardzo ważne w filipińskim klimacie. Cena ze śniadaniem to 1200 pesos za dwie osoby – bierzemy! Szkoda dnia na wybrzydzanie, śpimy tam tylko jedną noc. Przenosimy rzeczy do nowego miejsca, aby po chwili ruszyć na dłuższy spacer na wschód poza miasto.

elnido_palawan_8_mikewaypl

Idziemy wzdłuż brzegu. W wiosce przez którą przechodzimy, chadzają swoimi drogami świnie, kury i bezpańskie psy. Poznajemy drugą stronę turystyki – śmieci są porozrzucane wszędzie gdzie się da.

Filipińczykom nie potrzeba wiele do szczęścia

Filipińczykom nie potrzeba wiele do szczęścia

W pewnym momencie widzę jak tubylcy grają w koszykówkę. Nie byłbym sobą, gdybym nie zaproponował jednemu z nich gry jeden na jeden. Chęć rywalizacji była silniejsza, niż zdrowy rozsądek. W egzotycznym klimacie, w klapkach, bez kropli wody, na obcej ziemi – zagrałem z miejscowym Michaelem Jordanem, który był bardzo podobny do mistrza karate Bruce’a Lee. Chłopak był szybki, skoczny, grał u siebie. Graliśmy do 10 punktów. Kto wygrał ten fascynujący mecz? Sami zobaczcie na poniższym filmie:

 

Po rozgrywce zrobiło się ciemno. Trzeba było szybko wrócić do miasta – tam jest bezpieczniej, niż w wiosce. Spotkaliśmy się z wcześniej poznanymi chłopakami ze Stalowej Woli, aby rzucić coś na ząb. Kulturalnie spędziliśmy wieczór, bez szaleństw. Trzeba było zbierać siły, bo z samego rana czekała na nas całodniowa wycieczka po wyspach. Tego typu atrakcja nazywa się Island hopping i składa się z czterech tourów: A,B,C,D.

W następnym tekście opiszę m.in. jak na krzywy ryj zjadłem obiad na rajskiej wyspie. Ile kosztowała wycieczka, co widziałem na wyspach, i ile pieniędzy przegraliśmy z Michałem na koszykarskiej ruletce.

Jeżeli spodobała Ci się publikacja: polub fan page.

Dzięki!

  • PRZECZYTAJ TAKŻE:
    Żyjojad z McDonald's
    Żyjojad z McDonald's

    Żujojad z McDonald’s

    Z czym kojarzy się miasto Pruszków? Większość Polaków odpowie, że z mafią i koszykówką. Od dzisiaj ta legendarna miejscowość kojarzy mi się z żujojadem, którego spotkałem w McDonald’s.
    08/11/2015
    Telefony
    Telefony

    UPDATE: 21/10/2014
    Skąd ma Pani mój numer?
    Z Internetu

    Parę dni temu jakiś cwaniaczek internetowy chciał mnie oszukać na Allegro. Nie dałem się. Z kolei dziś firma Alior Bank nielegalnie wykorzystała mój numer telefonu, aby przestawić swoją super-hiper-extra ofertę. Nie jestem ich klientem, nigdy nie byłem i...
    16/10/2014
    Filipiny_backpacer_MikeWayPL
    Filipiny_backpacer_MikeWayPL

    Wyczekane smakuje lepiej

    „Zmiany, zmiany, zmiany” - powiedział Stanisław Tym w kultowym polskim filmie „Co mi zrobisz jak mnie złapiesz”. Otóż to! Po prawie dwóch latach prowadzenia bloga, nadchodzi rewolucja. Impulsem do zmian były azjatyckie wakacje na Filipinach.
    01/03/2016