AUTOR ARCHIWUM WSPÓŁPRACA
gdzie_sa_skarpetki_inpost_mikway
gdzie_sa_skarpetki_inpost_mikway
UPDATE: 15/12/2016

InPost! Gdzie są moje skarpetki?

14/12/2016
To są jakieś kosmiczne jaja! Od 15 dni nie mogę odebrać skarpetek, które kupiłem w Czarny Piątek. Powód? System InPostu do odbierania przesyłek nie funkcjonuje. Padł. W efekcie mogę na swoją paczkę jedynie… popatrzeć.

Wszyscy wiemy co to jest Czarny Piątek (Black Friday). W jednym ze sklepów internetowych wypatrzyłem świetną promocję na skarpety koszykarskie firmy Nike. Kupiłem je! Zapłaciłem za nie online, wybrałem punkt odbioru swojej paczki. Wszystkie potwierdzenia zakupu, płatności, wysłania paczki otrzymałem na maila. Pozostało mi jedno – śledzić przesyłkę na stronie internetowej InPostu.

W poniedziałek (w piątek kupiłem skarpety) sprawdzam jaki ma status paczka. Jest „w drodze”. Myślę sobie, że pewnie dojdzie najpóźniej w środę. Monitoruję ją tego dnia i widzę, że jeszcze nie dotarła. Tym razem nie wytrzymałem i poszedłem do punktu obsługi przesyłek, aby przekonać się na własne oczy czy paczuszka ze skarpetkami na mnie czeka. Czego się dowiedziałem od pani obsługującej przesyłki? „Panie Michale! Czekam na pana od poniedziałku” – oznajmiła. Ucieszyłem się, że zagram dzisiaj na treningu koszykówki w nowym nabytku. Nic bardziej mylnego! Okazało się, że system InPostu nadal twierdzi, że paczka jest w drodze i nie mogę jej odebrać. Słabo.

Dzwonię na infolinię InPostu (udało się po 30 minutach czekania), aby dowiedzieć się o co chodzi. Pani z obsługi klienta poinformowała mnie, że technologiczny problem będzie rozwiązany w ciągu godziny. Ba! Powiedziała, że telefonicznie mnie o tym poinformuje. Rewelacja. Czekam godzinę, dwie, trzy, cztery, pięć, sześć… Cisza jak na morzu. Odpuszczam temat na kilka dni, bo mam ważniejsze sprawy na głowie. Wracam do niego po paru dobach. Obserwuję status przesyłki. I co? Nadal jest w drodze. Pomimo tego, że fizycznie jest już ona dostępna. Jaja jak berety!

Ponownie próbuję dodzwonić się na infolinię. Udało mi się to zrobić dopiero po dwóch godzinach. Zostałem przełączony do działu technologicznego. Czekałem godzinę. Wymiękłem. Stwierdziłem, że przyjmę inną strategię. Nie mam czasu na dzwonienie, więc skorzystałem z formularza na stronie internetowej.

formularz_inpost_mikeway

Szkoda, że pani odpowiedziała nie na temat...

Szkoda, że pani odpowiedziała nie na temat…

Od tamtego dnia jest cisza jak makiem zasiał.

Od tamtego dnia jest cisza jak makiem zasiał.

Ręce opadają. W międzyczasie otrzymałem SMS od InPostu z informacją, że mogę już odebrać swoją paczkę. Eureka! Coś się ruszyło. Lecę po skarpety. W punkcie podaję pracownicy kod z SMSa. Nie działa. Pani spróbowała jeszcze raz… system przetwarza kod. Po 10 minutach dostaję maila od InPostu z podziękowaniami za odebranie paczki. Sięgam po swoją zapłaconą paczkę ze skarpetkami, aż tu nagle zatrzymuje mnie pracownica i mówi: nie mogę jej panu wydać, bo jest problem z wydrukiem potwierdzenia. Musi pan skontaktować się z InPostem, aby odblokować tę opcję w systemie.
Zrobiłem się blady jak ściana, zaczęło mi się robić gorąco, a włosy stanęły mi dęba. Nie wierzyłem w to co się dzieje. Zdałem sobie sprawę, że InPost jest w technologicznej dupie. A ja zostałem z ręką w nocniku.

Nie mam zamiaru tracić więcej czasu na dzwonienie na infolinię, pisanie maili, reklamacji, dowiadywanie się co i jak. Liczę na to, że wreszcie będę mógł zagrać w swoich koszykarskich skarpetkach Nike’a. A teraz nawet nie wiem gdzie one są!

Po wpisaniu swojego numeru przesyłki na stronie InPostu, otrzymuję taki komunikat:

Ta "znajomość" nie ma szansy na przetrwanie...

Ta „znajomość” nie ma szansy na przetrwanie…

Czy ktoś ma jakieś pytania...?

Czy ktoś ma jakieś pytania…?

InPost, coś mi tu śmierdzi, i nie są to moje pachnące nowością skary od Nike’a…

Update 15/12/2016

InPost odpowiedział na fan page’u. A czy blogerom się należy? Mam skarpetki!

Bycie blogerem ma swoje plusy i minusy. Tak, tak, wiem, jak wszystko. Jednak mam wrażenie, że blogerzy w Polsce są źle postrzegani. Co widać na poniższym screenshocie: 

"...blogerom się należy" - nie wiem czy się należy czy nie. Marki się z nami liczą i doceniają naszą internetową twórczość. To jest miłe.

„…blogerom się należy” – nie wiem czy się należy czy nie. Marki się z nami liczą i doceniają naszą internetową twórczość. To jest miłe.

Tak czy siak informację o tym, że moja sprawa jest weryfikowana przez warszawski oddział otrzymałem tydzień wcześniej i nic to nie dało… Myślę, że pomoc przyszła z innego źródła.

Po udostępnieniu tego tekstu na moim prywatnym profilu na Facebooku oznaczyłem w poście kumpelę Magdalenę Urban, która niedawno dołączyła do teamu InPostu. Stwierdziłem, że to ona będzie moją ostatnią deską ratunku. Tak też się stało!

Około godziny 13-stej zadzwonił do mnie pan z InPostu z wiadomością, że mogę już odebrać swoją paczkę. A jeżeli będą jakieś problemy – to mam oddzwonić.
Po dwóch godzinach udałem się do punktu odbioru przesyłek. Powiedziałem, że mam odebrać paczkę. Pan z obsługi po prostu mi ją dał (wiedział o co chodzi) – bez żadnego zbędnego gadania, tłumaczenia i drukowania potwierdzenie odbioru. Także oficjalnie dziękuję Magdalenie za pomoc. Gdyby nie mój tekst na blogu to pewnie nadal bym się borykał z problemem.

Jak widać na załączonym obrazku, bycie blogerem jest przyjemne. Mam apel. Ludziska, nie wrzucajcie wszystkich blogerów do jednego worka z szafiarkami. To nie jest fair. Dziękuję za uwagę.

A całe zamieszanie wywołały te skarpetki:
skarpetki_nike_inpost_mikeway

  • PRZECZYTAJ TAKŻE:
    MikeWay
    MikeWay

    Rewolucje na blogu

    Musiałem zmienić kilka rzeczy na blogu, aby wszystko było na nim spójne. Jest nowa nazwa, zakładki, odświeżony logotyp oraz dodałem kilka nowości. Po co wprowadziłem zmiany? Wyjaśniam w...
    13/05/2016
    sushi
    sushi

    Jak szybko i prosto zamówić jedzenie online

    Jesteśmy zabiegani, wiecznie w niedoczasie, narzekamy na jakość jedzenia, które spożywamy w biegu. Niewielu z nas może sobie pozwolić na luksus robienia zakupów zdrowej żywności i wielogodzinne stanie „przy garach”. Dlatego prościej i szybciej zamówić...
    25/05/2015
    LysyBWM_MikeWay
    LysyBWM_MikeWay

    Jak łysy z BMW
    zaślinił się na mój widok

    Śmigam skuterem po warszawskich ulicach już pięć lat. Przejechałem nim ponad 20 tysięcy kilometrów. Miewałem różne nieprzyjemne sytuacje, ale ostatnie zdarzenie przeszło moje wszelkie oczekiwania. Łysy cham z BMW splunął mi prosto w “twarz”. Dlaczego to...
    20/07/2016